wtorek, 21 kwietnia 2009

Na żużlu


Byłam z Tobiaszem w niedzielę. Dodam oczywiście że to był nasz pierwszy raz:D. I może nie jestem namiętnym kibolem ale chętnie wybiorę się jeszcze raz. Bo w sumie statystyczna kobieta mieszkająca w mieście gdzie nie ma toru żużlowego nie będzie najprawdopodobniej miała okazji zobaczyć wyścigów żużla na żywo. A są pasjonujące. Wiecie że żużlowy motocykl prawie nie skręca w prawo??? :D I że wszyscy namiętnie jedzą tam słonecznik:] I tak fajnie śmierdzi spalonym metanolem.. Jakbyście kiedyś miały okazję to polecam. Nawet zaczęłam trochę kibicować. Przegranemu mocno Rybnikowi co prawda ( Tarnów zmiażdżył ich różnicą ponad połowy punktów)
Ale nie jest ważne to komu tylko to żeby się dobrze bawić. I tak też było.
poniżej dokumentacja:)



1 komentarz:

Unknown pisze...

łoooooooł ;)